Kultowe zabawy z dzieciństwa, które musisz pokazać swoim dzieciom

Dodano: 08.09.2017 [14:15]

Pora na prawdziwą podróż w czasie, czyli przypomnienie najwspanialszych aktywnych zabaw z dzieciństwa, które trzeba pokazać swojemu dziecku!

Rodzicu, jeśli urodziłeś się w latach 70. lub 80., to czytając ten tekst na pewno uronisz sentymentalną łezkę! Jakie zabawy królowały w czasach naszego beztroskiego dorastania?

Nieśmiertelne podchody
To absolutnie kultowa pozycja, więc zasady pamiętają chyba wszyscy, ale warto je uporządkować. W klasycznej wersji uczestnicy dzielą się na dwie grupy - uciekinierów oraz pościgową. Pierwsi dostają zapas czasu, by oddalić się od kolegów, zostawiając im rozmaite wskazówki. Najpopularniejsze podpowiedzi to układane z gałęzi lub malowane kredą strzałki, ale można też zdecydować się na bardziej skomplikowane rebusy czy nawet łamigłówki. Grupa pościgowa może mieć wyznaczony limit czasu na złapanie uciekinierów, ale zabawa może też trwać aż do skutku.

Uciekaj przed skakanką
Kiedyś do szczęścia dzieciakom wystarczyło naprawdę niewiele. Skakanka i kawałek twardego podłoża plus doborowe towarzystwo i już można było grać w… „szczura”! Jedna z najpopularniejszych zabaw z wykorzystaniem skakanki zaczynała się od wylosowania (lub wyznaczenia) właśnie tzw. „szczura”, którego zadaniem było stanięcie w środku kółka i kręcenie skakanką wokół własnej osi, jak najbliżej ziemi. Pozostali uczestnicy gry musieli przeskakiwać nad linką, gdy ta zbliżała się do ich stóp. Jeśli ktoś nadepnął na skakankę lub nie udało mu się nad nią przeskoczyć, sam wchodził do środka i zostawał „szczurem”. Najlepszym miejscem do tej zabawy był betonowy plac. Nieco trudniej kręciło się na piasku czy na trawie.

Zbijak, czyli dwa ognie
Gra znana z lekcji WF-u, w latach 80. i 90. przebojem zdobyła też polskie podwórka. Podzieleni na dwie drużyny gracze zajmowali miejsca po dwóch stronach linii środkowej i rzucali w przeciwników piłką. Dodatkowo za linią końcową, a więc za plecami zawodników z każdej drużyny, stali zawodnicy z drużyny przeciwnej, tzw. „matki”. Każdy, kto oberwał piłką od rywala, schodził z boiska. Na koniec w pole wchodziła matka. Przegrywała ta drużyna, która straciła wszystkich zawodników.

Ringo - zapomniany polski wynalazek
Czy jest tu ktoś, kto nie pamięta z dzieciństwa zabaw kolorową, gumową obręczą? Ringo bardzo często trafiało w nasze ręce na lekcjach WF-u czy podczas rodzinnych wakacji. Co ciekawe, gumowy pierścień wymyślił w 1959 r. polski szermierz i dziennikarz Włodzimierz Strzyżewski, który szukał inspiracji do udoskonalenia własnego treningu. Ringo szybko zaczęło jednak żyć własnym życiem i trafiło do większości polskich domów. Istnieją określone zasady rzucania obręczą (ringo to nawet osobna dyscyplina sportowa), ale każdy zapewne wskaże własne. Dziś alternatywą dla nieco zapomnianej już zabawki mogą być plastikowe frisbee czy po prostu piłka.

Kozioł, czyli ucieczki przed sąsiadami
Gra w kozła, w którym odbijało się piłkę od ściany bloku i próbowało przeskoczyć ją okrakiem zanim „skozłuje” o ziemię. Niestety, wielogodzinne odbijanie piłki o ścianę i chodnik niespecjalnie podobało się sąsiadom, więc często trzeba było zmieniać miejsce zabawy. 

Polacy nie gęsi, swojego baseballa maja
Popularny „palant” to nieco już zapomniana gra, która niegdyś dorównywała popularnością na polskich podwórkach nawet piłce nożnej! Do gry potrzebne były kij, gumowa lub tenisowa piłeczka i oczywiście dwie drużyny młodych sportowców. Punkty dla swojej drużyny zdobywało się za celne i mocne odbicia oraz szybkie sprinty do wyznaczonych baz.

Sposób na aktywną zabawę? To proste!
Zasad gier w chowanego czy berka wyjaśniać nie trzeba. Klasy, guma i akrobacje na trzepaku również były dla nas codziennością. W czasach naszego dzieciństwo sposób na wspaniałą zabawę był zaskakująco prosty - wystarczyło wyjść z domu i… gotowe!

Polecaj